Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
SMACZNA PORTUGALIA
Dziś znów wracam wspomnieniami do gorącej, pięknej Portugalii lecz tym razem jest to zupełnie inna, odkrywcza podróż - po smakach, do której serdecznie zapraszam!
Uwielbiam jeść, wręcz kocham! Gdziekolwiek jestem staram się próbować wszystkiego, raz się żyję ;) Śródziemnomorska kuchnia to przede wszystkim świeżość. Moim celem były owoce morza i muszę przyznać, że pierwszy raz jadłam tak duże i smaczne krewetki, które ubóstwiam.
Danie powyżej w karcie nosiło nazwę "Shrimp Kebab". Wyobraziłam sobie wielką bułę nadziewaną milionem krewetek z jakimś wyszukanym sosem. Ku mojemu zaskoczeniu na talerzu pojawiły się krewetki nadziane na patyk - bardziej przypominające szaszłyk - z chipsami i mini sałatką. Oczywiście wszystko było przepyszne, idealnie doprawione i przede wszystkim - ŚWIEŻE.
Kolejne danie z krewetką w roli głównej była tzw. zupa chlebowa, którą ja nazwałam portugalskim żurkiem. Skojarzyło mi się tak przede wszystkim dlatego, że zupa była w chlebie. Poza krewetką bohaterem było też jajko. Wszystko razem zmieszanie smakowało obłędnie!
Krewetek nigdy dosyć! w tym wydaniu delikatne spaghetti posypane parmezanem i polane oliwą, która jest wraz z winegretem na każdym stole w każdej restauracji. Niby danie włoskie, ale jednak w Portugalii smakuje zupełnie inaczej.
Bardzo chciałam spróbować ślimaki, ale jak na złość w naszym miasteczku akurat tego rarytasu (chociaż był w każdej karcie) nie było. Zdecydowałam się więc na małże. Nigdy nie jadłam więc musiałam spróbować. Oczywiście nie zawiodłam się. Skropione cytryną, z czosnkiem, oliwą są po prostu idealne. Jedyny minus - było ich zdecydowanie za mało :D
Czas na ryby, a mianowicie panierowany filet z dorsza z sałatką i z frytkami, które są dodawane praktycznie do każdego takiego dania. Niby nic tutaj niezwykłego nie ma, ale uważam, że i tak warte spróbowania! Przede wszystkim (jak będę podkreślać) ze względu na świeżość. Można się najeść!
Sardynki to kolejne smakołyki, których koniecznie trzeba tam spróbować. Podawane w całości, nigdy takich nie jadłam. Idealnie przygrilowane z chrupiącą skórką i typowymi dodatkami - frytki i sałata.
Kolejna z ryb podawana w całości i próbowana po raz pierwszy - grliowany miecznik. Niebiańsko delikatny, rozpływający się w ustach, perfekcyjnie przyrządzony. Takie ryby ubóstwiam!
Chcąc zjeść coś lżejszego polecam (moje ulubione) sałatki. Dużo dodatków i pyszny tuńczyk. Smaczne są też sałatki z krewetkami. Najbardziej jednak w moje gusta przypadła sałatka z wędzonym łososiem i kaparami - idealnie połączone smaki.
Desery uwielbia chyba każdy. Jednak jeśli liczycie kalorie to w Portugalii trzeba przestać to robić. Słodkości, które dają nam najwięcej radości i przyjemności smakowych przede wszystkim mają dwa podstawowe składniki - jajka i mnóstwo cukru. Deser proponowany jest po każdym posiłku wraz z mocną kawą, którą Portugalczycy kochają. Powyżej na zdjęciu ciasto migdałowe - mniam, mniam, mniam!
Lody waniliowe z karmelem - tak pięknie wyglądały w menu, że nie mogłam nie spróbować. Pierwsze wrażenie nie zawiodło bo były naprawdę przepyszne i przesłodkie.
Najbardziej popularne ciasteczko będące numerem jeden wśród deserów - Pasteis de Nata. Obok niego nie można przejść obojętnie. Produkowane są w Lizbonie, a kupić można je wszędzie w Portugalii i to niedrogo. Delikatne ciasto francuskie, zapach i smak wanilii i jest się w niebie.
Będąc w Portugalii i nie spróbować wina Porto to jak kupić najlepsze, najmodniejsze buty i w nich nie chodzić. Muszę być szczera - dla mnie jest zdecydowanie za mocne, ale jedna lampka poobiedzie jak najbardziej wchodzi w grę. Warto było je kupić i mieć w domowym barku,
Kolejne popularne wino, delikatniejsze - Vinho Verde. Znane jako "zielone wino", które wcale zielone nie jest. Nazwa pochodzi od młodości i świeżości wina. Nie mogło go zabraknąć w moim barku.
Jeżeli chodzi o przyprawy to zdecydowanie góruje ostre piri-piri. Mam w domu wyjątkowego smakosza wszelkiego rodzaju takich przypraw więc kupiliśmy je w trzech postaciach. Odważyłam się spróbować jednej z nich i myślałam, że nie przeżyję ;o naprawdę trzeba lubić tak ostre dodatki - ja jednak unikam.
Wiecie już czego musicie koniecznie spróbować będąc w Portugalii. Jestem pewna, że żaden smak nikogo nie zawiedzie. Chętnie dowiem się też od was jakie smaki wy polecacie i gdzie. Warto się dzielić każdym doświadczeniem.
POCZTÓWKA Z PORTUGALII
Za oknem złota, zimna, wietrzna, deszczowa jesień więc ode mnie troszkę gorącego słońca. Kolejny punkt na mapie zaliczony! W tegoroczne wakacje spełnił się mój Portugalski sen ;) Na pewno jeszcze kiedyś powrócę do tego urokliwego kraju by dokończyć tą niesamowitą przygodę. Chcę podzielić się z wami tym co dane mi było zobaczyć i w stu procentach było warto!
Prawie cztery godziny lotu, ponad godzina na dojazd z lotniska do hotelu ALBA w miasteczku MONTE GORDO i w końcu zmęczenie poszło w zapomnienie, kiedy moim oczom ukazał się widok piaszczystej plaży i ogromnego Oceanu. Wszystkie myśli, gdzieś sobie odleciały i słychać było tylko szum fal - czego chcieć więcej? Ale żeby nie było, nie leniuchowałam cały czas smażąc się na słońcu. Przyszedł czas na zorganizowanie auta i WITAJ PRZYGODO!
Auto mieliśmy na dwa dni w związku z czym nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, a już na pewno nie LIZBONY, do której było od nas za daleko. Mimo tego to były naprawdę dwa intensywne dni pełne wrażeń. Pierwszym punktem podróży było niezwykle urokliwe i ciche miasteczko rybackie SANTA LUIZA. Warto odwiedzić to miejsce chociażby dlatego żeby móc pospacerować w spokoju. Moją uwagę przykuły też budynki, w większości białe, ale też dużo wzorzystych, kolorowych, pięknie zdobionych, które mogą być dla wielu inspiracją.
Czas goni więc pora ruszać dalej. Niezwykle widowiskowe i charakterystyczne na wybrzeżach są wysokie klify, które są atrakcją wielu plaż. Trzeba się na nie troszkę powspinać, ale widoki rekompensują wszystkie trudy. ALBUFERIA to kolejny przystanek i z góry PRAIA SAO RAFAEL. Na samej plaży dużo ludzi i duże fale (przynajmniej dla mnie).
Kolejna wspinaczka na klify w ALVOR, a stamtąd także niesamowite widoki - nic tylko fotografować i podziwiać! Z góry widać odosobnione plaże bardziej oblegane przez nielicznych nudystów ;d
Końcowym punktem naszej podróży był PRZYLĄDEK ŚWIĘTEGO WINCENTEGO - miejsce, którego grzech nie odwiedzić będąc w południowej części Portugalii. Najbardziej wysunięty kraniec Europy na południowo - zachodniej części. Zdjęcia niestety nie oddają tego jak przerażająco było tam wysoko! Natomiast widok zapierał dech w piersiach. Podziwiam ludzi będących tam, którzy po klifach schodzili w dół - czego nie zrobi się dla dobrego zdjęcia. Na przylądku znajduję się też latarnia morska. Nieopodal (6km) można zawitać do miejscowość SAGRES, gdzie znajduje się twierdza,a z niej też piękne widoki.
Jeszcze jest wiele miejsc na świecie, które muszę zobaczyć! A na pewno każdą przygodą jaką będzie mi dane przeżyć chcę dzielić się tutaj z wami. O Portugalii na pewno pojawią się jeszcze wpisy niebawem (i nie tylko). Pozdrawiam ciepło w te chłodniejsze dni!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj." - Mark Twain



















































