POCZTÓWKA Z PORTUGALII
18:16:00
0
Albuferia
,
Algavre
,
Alvor
,
atlantyk
,
atrakcje
,
fotografia
,
klify
,
kraj
,
krajobraz
,
marzenia
,
Monte Gordo
,
ocean
,
Plaże
,
podróże
,
Portugalia
,
Przylądek Świętego Wincentego
,
Sagres
,
Santa Luiza
,
travel
Za oknem złota, zimna, wietrzna, deszczowa jesień więc ode mnie troszkę gorącego słońca. Kolejny punkt na mapie zaliczony! W tegoroczne wakacje spełnił się mój Portugalski sen ;) Na pewno jeszcze kiedyś powrócę do tego urokliwego kraju by dokończyć tą niesamowitą przygodę. Chcę podzielić się z wami tym co dane mi było zobaczyć i w stu procentach było warto!
Prawie cztery godziny lotu, ponad godzina na dojazd z lotniska do hotelu ALBA w miasteczku MONTE GORDO i w końcu zmęczenie poszło w zapomnienie, kiedy moim oczom ukazał się widok piaszczystej plaży i ogromnego Oceanu. Wszystkie myśli, gdzieś sobie odleciały i słychać było tylko szum fal - czego chcieć więcej? Ale żeby nie było, nie leniuchowałam cały czas smażąc się na słońcu. Przyszedł czas na zorganizowanie auta i WITAJ PRZYGODO!
Auto mieliśmy na dwa dni w związku z czym nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, a już na pewno nie LIZBONY, do której było od nas za daleko. Mimo tego to były naprawdę dwa intensywne dni pełne wrażeń. Pierwszym punktem podróży było niezwykle urokliwe i ciche miasteczko rybackie SANTA LUIZA. Warto odwiedzić to miejsce chociażby dlatego żeby móc pospacerować w spokoju. Moją uwagę przykuły też budynki, w większości białe, ale też dużo wzorzystych, kolorowych, pięknie zdobionych, które mogą być dla wielu inspiracją.
Czas goni więc pora ruszać dalej. Niezwykle widowiskowe i charakterystyczne na wybrzeżach są wysokie klify, które są atrakcją wielu plaż. Trzeba się na nie troszkę powspinać, ale widoki rekompensują wszystkie trudy. ALBUFERIA to kolejny przystanek i z góry PRAIA SAO RAFAEL. Na samej plaży dużo ludzi i duże fale (przynajmniej dla mnie).
Kolejna wspinaczka na klify w ALVOR, a stamtąd także niesamowite widoki - nic tylko fotografować i podziwiać! Z góry widać odosobnione plaże bardziej oblegane przez nielicznych nudystów ;d
Końcowym punktem naszej podróży był PRZYLĄDEK ŚWIĘTEGO WINCENTEGO - miejsce, którego grzech nie odwiedzić będąc w południowej części Portugalii. Najbardziej wysunięty kraniec Europy na południowo - zachodniej części. Zdjęcia niestety nie oddają tego jak przerażająco było tam wysoko! Natomiast widok zapierał dech w piersiach. Podziwiam ludzi będących tam, którzy po klifach schodzili w dół - czego nie zrobi się dla dobrego zdjęcia. Na przylądku znajduję się też latarnia morska. Nieopodal (6km) można zawitać do miejscowość SAGRES, gdzie znajduje się twierdza,a z niej też piękne widoki.
Jeszcze jest wiele miejsc na świecie, które muszę zobaczyć! A na pewno każdą przygodą jaką będzie mi dane przeżyć chcę dzielić się tutaj z wami. O Portugalii na pewno pojawią się jeszcze wpisy niebawem (i nie tylko). Pozdrawiam ciepło w te chłodniejsze dni!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj." - Mark Twain
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz